Rok później, czyli do czego naprawdę używamy AI w 2026 roku?

W mojej bańce wszyscy mówią o AI i wszyscy używają go do pracy. Najnowszych modeli używamy do pisania kodu, dokumentacji, analiz, testów, planowania czy budowania strategii. Łatwo przy tym uwierzyć, że tak wygląda cały świat. Ale czy tak jest naprawdę? Do czego sztucznej inteligencji używają tzw. “normalni” ludzie, którzy nie pracują w IT? Pogooglowałem więc trochę i trafiłem na ciekawe badanie.

Pamiętam, że rok temu sporo szumu narobiło badanie Marca Zao-Sandersa dla Harvard Business Review. Mieliśmy używać AI do maili, raportów i kodu, a okazało się, że najczęściej po prostu z nią rozmawiamy. Na podium znalazły się terapia i towarzystwo, organizacja życia oraz szukanie sensu. W czerwcu tego roku ukazała się nowa edycja tego badania (i to już trzecia!), “How People Are Really Using AI in 2026”. Postanowiłem więc sprawdzić, co z tamtych wniosków przetrwało przez ten rok.

Co pokazał rok 2025

Krótko dla przypomnienia. W 2024 roku ranking otwierały zastosowania, których wszyscy się spodziewali, tj. generowanie wszelakich pomysłów, wyszukiwanie konkretnych informacji, edycja tekstu. W 2025 roku całe podium zajęły sprawy osobiste. Wyszukiwanie spadło z trzeciego miejsca na trzynaste, bo zamiast pytać czatbota o hasła, zaczęliśmy traktować go jak nauczyciela, a sam Google zaczął odpowiadać podsumowaniami AI. Programowanie trzymało się mocno, z generowaniem kodu na piątym miejscu i jego ulepszaniem na ósmym.

Wniosek był prosty. AI przestało być wyłącznie narzędziem do pracy.

Terapia wciąż na pierwszym miejscu

Pierwsze miejsce się nie zmieniło. Terapia i towarzystwo drugi rok z rzędu otwierają ranking. To chyba najważniejsza informacja z całego badania. Rozmowa z AI o tym, co nas gryzie, nie była chwilową modą. Staje się stałym trendem. Powody są te same co rok temu. Model jest z nami zawsze, dostępny o każdej porze, nie traci cierpliwości, nie ocenia i nie kosztuje tyle co wizyta u specjalisty.

Miejsce 2024 2025 2026
1 Generowanie pomysłów Terapia i towarzystwo Terapia i towarzystwo
2 Terapia i towarzystwo Organizacja życia Rozwiązywanie problemów technicznych
3 Wyszukiwanie konkretnych informacji Szukanie sensu Rozrywka i żarty

Naprawianie, zabawa i agenci zamiast szukania sensu

Organizacja życia i szukanie sensu wypadły z podium. Ich miejsce zajęły dwie kategorie, które brzmią dużo mniej wzniośle, jak rozwiązywanie problemów technicznych i coś, co autor nazywa po prostu “fun and nonsense”, czyli zabawa bez żadnego celu. Tuż za podium znalazło się pisanie fan fiction i opowiadań. Spadły też generowanie pomysłów, wspomaganie nauki i kreatywność.

Jak to rozumieć? Prawdopodobnie AI spowszedniało. Rok temu było trochę jak nowy, fascynujący kompan, któremu zadaje się pytania o sens życia. Dziś jest raczej jak wyszukiwarka albo bardziej inteligentny asystent. Coś przestało działać, więc pytam model. Nudzę się, więc się z nim wygłupiam. Tak po prostu wygląda technologia, która weszła do codzienności.

Z mojej perspektywy najciekawsza jest jednak inna nowość w pierwszej dziesiątce, czyli autonomiczne działania agentów. Czyżby hucznie zapowiadany “rok agentów” faktycznie się materializował? Rok temu modele głównie odpowiadały na pytania. Dziś coraz częściej same wykonują wieloetapowe zadania, np. poprawiają kod, uruchamiają testy, korzystają z narzędzi. W programowaniu widać to na co dzień, a HBR zwraca uwagę, że firmy coraz chętniej budują takie agentowe procesy.

Skala też robi wrażenie. Według HBR ChatGPT ma około 900 milionów regularnych użytkowników, a Gemini ponad 750 milionów. Generatywne AI przestało być niszowym narzędziem do produktywności, a stało się technologią masową.

Jedna uwaga o metodzie

Podobnie jak rok temu, badanie opiera się na tym, co ludzie piszą w internecie. W tym roku badanie objęło 12 637 przypadków użycia, wybranych z prawie 50 tysięcy wpisów zebranych od marca 2025 do lutego 2026. Źródeł jest jednak więcej niż wcześniej. Do Reddita, Quory i artykułów doszły LinkedIn, TikTok i YouTube. To samo w sobie może przesuwać wyniki. Na LinkedIn pisze się o pracy, na TikToku o zabawie.

HBR opisuje wyniki jako coraz szerszy wachlarz zastosowań i chyba właśnie tak warto je czytać. Roczny ranking to raczej migawka zmieniających się zachowań niż ostateczny wniosek o tym, do czego AI nadaje się najlepiej. Dlatego zmiany pozycji traktowałbym jako kierunek, a nie dokładny pomiar.

Szersze użycie nie znaczy lepsze

W rankingu rosną też kategorie, które budzą moje mieszane uczucia, czyli porady w sprawach związków oraz astrologia i tarot. Może to kwestia osamotnienia, może czujemy się zagubieni albo szukamy pocieszenia. Trochę to straszne, bo łatwo wtedy o zbyt duże zaufanie, złą radę, zdradzenie prywatnych informacji, emocjonalne uzależnienie albo o nieprzemyślane decyzje podjęte bez brania za nie odpowiedzialności.

Mało tego, psychologowie też to widzą. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne opisuje w tym roku, że coraz więcej pacjentów przychodzi na terapię z doświadczeniem rozmów z chatbotami. Moje zdanie się nie zmienia. Rozmowa z modelem może pomóc uporządkować myśli, ale zastępowanie nią prawdziwej rozmowy z człowiekiem nie jest chyba najlepszym pomysłem. Szczególnie w chwilach kryzysowych nie powinna być jedynym wsparciem.

Wniosek na dziś

AI nie wybrało jednej roli. Jest jednocześnie nauczycielem, mechanikiem, kompanem do zabawy i coraz częściej współpracownikiem, który sam wykonuje zadania. Do tego czymś w rodzaju terapeuty i powiernikiem. To ostatnie jest trochę straszne, a może nawet trochę zabawne, bo wszyscy mówimy o prywatności, a na koniec dnia swoje najbardziej osobiste sprawy bez mrugnięcia okiem przesyłamy na serwery wielkich korporacji.

Jeśli budujesz produkt albo wdrażasz AI w firmie, tym bardziej powinieneś mieć to na uwadze. Ludzie już wpletli te narzędzia w swoje codzienne nawyki, często zupełnie inaczej, niż zakładały firmy, które je sprzedają, i inaczej, niż nam się wydaje. Twojego produktu też prawdopodobnie użyją inaczej, niż zakładasz.

Co z tego wynika dla deweloperów i founderów

Jeśli budujesz produkty, ten ranking warto potraktować jak swoistą mapę. Pokazuje, po co ludzie sięgają po AI, i to najczęściej przez ogólne czatboty, których nikt do tych celów specjalnie nie projektował. Rozmowa w trudnym momencie, pomoc, gdy coś przestało działać, zabawa, planowanie dnia. Każda z tych potrzeb to potencjalny produkt. Agenci w pierwszej dziesiątce pokazują przy tym, że ludzie coraz częściej oczekują, że AI coś za nich zrobi, zamiast tylko doradzić.

Najważniejsze wydaje mi się jednak to, czego ranking nie mówi wprost, i śmiem twierdzić, że stereotypowi ludzie z IT niekoniecznie szybko się w tym odnajdują. Prawie wszystkie zastosowania z czołówki dotyczą sytuacji konkretnego człowieka, jego emocji, jego problemu, jego dnia. Sam model językowy ma dziś każdy, więc przewagę zdobędzie aplikacja, która zrozumie problem, dobrze go zaadresuje i jak najlepiej zapamięta historię konkretnego użytkownika. Ważne będzie też umiejętne mierzenie, czy sprawa została załatwiona, bo czas spędzony w aplikacji nic tu nie wnosi. Przy takich produktach łatwo pomylić zaangażowanie z uzależnieniem.

I jeszcze jedno. Ludzie przychodzą do AI także w słabszych chwilach (rosnące porady w sprawach związków czy tarot raczej nie są przypadkiem), więc każdy, kto buduje taki produkt, bierze na siebie sporą odpowiedzialność. Dla mnie oznacza to zbieranie tylko tych danych, które są naprawdę potrzebne, i jasną ścieżkę do człowieka, gdy sprawa robi się poważna. Największą szansę widzę w produktach, które potraktują jedną z tych codziennych potrzeb na serio i obsłużą ją lepiej niż uniwersalny czatbot.

A jak jest u Ciebie? Zmieniło się przez ostatni rok, o czym rozmawiasz ze swoim AI?

Źródła

Wszystkie wpisy